Ula i Sebastian- plenerowy ślub bardzo nudny

Piątek, kierunek – Kąty Wrocławskie. Nawigacja z Hołowczycem, mówię: „Krzysztof,prowadź!”
Mój pierwszy ślub cywilny w plenerze. Destynacja – Hotel Azyl. Hotel jak hotel, ale gdzie to niesamowite miejsce rodem z amerykańskich filmów? Przeszedłem przez ogród i oczom ukazała się piękna hala, biały dywan, białe krzesełka – ładnie. Olę i Tomka spotkałem na ślubie u Kasi i Wiktora (cudownej pary, której ślub fotografowałem). Na co dzień mieszkają za granicą, więc nie mogliśmy się wcześniej spotkać i omówić szczegóły. Jedyne, co usłyszałem od Oli, to to, że nie chcą, żeby było sztywno. Breakdance na parkiecie, latająca suknia panny młodej, dużo tego było i trudno było wyjść z wesela!

Nudny ślub, tak to ten! Zobaczcie sami 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*